Mieszkam w Szwajcarii, w okolicach Zurychu. Niemieckiego uczyłam się do poziomu B2. Nigdy nie uczyłam się słówek związanych z dziećmi. Nie jest to temat z podręcznika, rozmowy o rozwoju, o motoryce. To wszystko to dla mnie totalna nowość.
W kursie „Niemieckie w przedszkolu” podobało mi się to, że gramatyka jest podana w pigułce, taki skrót najważniejszych rzeczy na początek. To było odświeżenie. Wcześniej zbierałam się, żeby wrócić do nauki i ten kurs mi w tym pomógł.
Podobało mi się, że co tydzień był nowy moduł. Ratowało mnie też to, że lekcje są krótkie. Fajnie sprawdziły mi się różne tematy, informacje o aktualnych świętach.
Moją ulubioną częścią kursu jest dziecięce słownictwo. Trudno je znaleźć w jednym miejscu, można się tego trochę poduczyć ze sklepów internetowych, ale to zajmuje czas i nie ma tam wszystkiego.
Moim zdaniem kurs „Niemiecki w przedszkolu” jest dobry, żeby wrócić do nauki języka po przerwie. Sprawdzi się u osób, które już sporo nie pamiętają i u tych, które chcą poszerzyć słownictwo.